Naturalna baza pod cienie Eye Primer Lily Lolo - czy warto stosować?

Baza pod cienie do powiek to kosmetyk, który  wywołuje wiele dyskusji. Potrzebna czy nie? Używacie czy może to dla Was zbędny wydatek? Dla mnie to niezbędnik. Wygładza skórę, ułatwia równomierne nakładanie cieni na powiekę, utrwala makijaż, ale również sprawia, że cienie mają bardziej intensywne kolory. Baza pod cienie chroni ponadto wyjątkowo delikatną skórę powiek przed wysuszeniem i działaniem promieni UV. Każdy z nas jest inny i dany produkt może u jednej osoby sprawdzić się świetnie, a u drugiej w ogóle sobie nie poradzić. Większość a nas uważa je zbędny kosmetyk. Też kiedyś tak sądziłam dopóki nie zaczęłam  jej stosować. Nałożona na powiekę baza sprawia, że  powieka ma  jednolity kolor i nie widać na niej żyłek czy przebarwień. Podkłady pod cienie mogą być wykorzystywane także bez cieni – pozwalają na niemal niewidoczny makijaż, który znacznie poprawia wygląd powiek.
Do wyboru mamy przeróżne, specjalnie do tego celu przeznaczone produkty w zróżnicowanych cenach. Można kupić bazy za kilka, kilkanaście i kilkadziesiąt złotych.  Dziś chciałabym pokazać Wam naturalną bazę pod cienie Eye Primer oczywiście jednej z moich  ulubionych marek czyli Lily Lolo.


Baza ta ma kremową konsystencję. Jej głównym  zadaniem, oprócz przedłużenia trwałości cieni, jest wyrównanie kolorytu skóry powiek oraz tuszowanie cieni pod oczami. Baza cielista wyrównuje koloryt skóry powiek i sprawia, że kolor nakładanych cieni jest ujednolicony. Baza żółta tuszuje cienie wokół oczu i sprawa, że cienie trzymają się dłużej.
Rozprowadzamy produkt cienką warstwą na całej powierzchni  powieki aż po linię brwi oczywiście nie przesadzając z ilością - nie zawsze więcej oznacza lepiej. Bazę w takiej postaci można nakładać palcem lub za pomocą niewielkiego, płaskiego pędzelka. Jednak równie ważny jest umiar i odpowiedni sposób aplikacji. Ja zdecydowanie wolę nakładać palcem, gdyż wtedy mam większą kontrolę nad nakładaną ilością.  Zbyt duża ilość może spowodować rolowanie się bazy w załamaniach. Jak dla mnie sprawdziła się dobrze - zarówno cielista, jak i żółta baza - koloryt skóry wyrównany, cienie pod oczami lekko zatuszowane. Trwałość cieni również się wydłużyła - bez poprawek makijaż wytrzymał cały dzień. Mam "opadającą powiekę", przez co często cienie bez użycia bazy często się u mnie rolują. Z bazą nie było takiego problemu, ale  wypróbowałam jeszcze jeden sposób i po użyciu bazy lekko przypudrowałam powiekę i dopiero wtedy nałożyłam cienie. Jeden i drugi sposób jest ok. Cienie się nie sypały, ani nie rolowały. 




Eye primer idealnie sprawdził się pod cienie, które opisywałam Wam tutaj.

A jak U Was? Używacie baz pod cienie?

5 komentarzy:

  1. Zdziwiłam się, bo na pierwszy rzut oka wygląda jak cień albo inny produkt sypki :) U mnie też jest problem z opadającą powieką i rolowaniem, bez bazy ani rusz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak każda baza ma lekko tłustawą konsystencję :) Ale fakt idzie się pomylić :)

      Usuń
  2. Nie powiedziałabym że to baza, nie wygląda :)

    Kiudlis.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dziewczyny napisały i ja jestem zaskoczona wyglądem tej bazy.Duży plus za opakowanie,za wygodne lusterko i wierzę,że jakość zadowoli każdą z nas :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Cosmetics reviews , Blogger